Na temat pojęcia przemian

Temat przemian, z racji jego związku z dywinacją, kojarzono zawsze w Chinach z postępowaniem ludzi, z wpływaniem na człowieka i jego naturę. Ważne w myśli chińskiej, zwłaszcza w epokach starożytnych, jest to, by człowiek przystosował się do zmian i pogodził się z nimi. To zagadnienie pozostaje w związku z pojęciem gan, które oznacza oddźwięk, wpływ, jaki wywołują przemiany, oraz z całym systemem rytuałów, które są zarazem środkiem dostrojenia się do natury, jak i sposobem oddziaływania na nią. Przypomnijmy porady zapisane na początku każdego rozdziału Lüshi chunqiu, dzieła z drugiej połowy III w. p.n.e., i popularność systemu korelacji przestrzenno-czasowej, przez trzy ostatnie wieki przed naszą erą znanej pod nazwą yin-yang wuxing. W Chinach wybór imion zawsze był uważany za jeden z bardziej skutecznych sposobów wpływania na los dziecka. Aż do czasów mongolskich dynastie chińskie dość często zmieniały imiona królewskie (nianhao) – cesarzowa Wu Zetian miała ich szesnaście między 684 a 705 r. – co wynikało właśnie z chęci działania i potrzeby ożywienia pożądanych cech charakteru, które utraciły nieco blasku. Pozostając w temacie związków koncepcji działania z pojęciem przemiany, przypomnę współczesną książkę pana Harro von Sengera na temat starożytnego dzieła o strategii, w którym zawarto trzydzieści sześć podstępów wojennych6. Podobnie jak w chińskich technikach walk chodzi o zabiegi, które pozwalają, przy jak największej oszczędności środków, odwrócić relacje dominującego i zdominowanego przez wykorzystanie chwilowego osłabienia przeciwnika, niepewnej równowagi, w jakiej się znalazł, bądź nawet celowo przez wprowadzanie go w błąd na przeróżne sposoby. Te podstępy zakładają więc dynamiczne pojęcie czasu i przestrzeni, jak również ideę przejściowych konfiguracji strategicznych, które trzeba umieć wykorzystać w stosownej chwili. Przybliża nas to ponownie do Księgi przemian, w której pewne heksagramy wykazują cechy wspólne z każdym z trzydziestu sześciu podstępów. Myśl chińska zdaje się w znacznej mierze zajęta subtelną obserwacją gry sił, które ożywiają przestrzeń oraz czas i które wywołują przyszłe zdarzenia. Zgodnie z określeniem sformułowanym przez Pascala jest to myśl, która częściej odwoływała się do ducha przenikliwości niż do ducha geometrii. W starożytnej Grecji dominująca tradycja filozoficzna odrzuciła podstęp jako formę inteligencji. Opracowanie, które ukazało się w 1974 r.7, wskazało, że i w Grecji podstęp był znany. Ustąpił jednak miejsca intuicji, przenikliwości, fortelowi, czujnej uwadze i wyczuciu chwili sprzyjającej do działania (kairos). Niezbyt ceniona w Grecji klasycznej, ta forma działania była natomiast w najwyższym stopniu ceniona przez Chińczyków. Wydaje się wręcz, że poza pewnymi formami mistycznej gnozy (hui) najwyżej cenionym stopniem inteligencji w Chinach był ten, związany z podstępem i interpretacją przemian. Znak zhi, w którym znajduje się symbol pojęcia „wiedzieć”, najlepiej oddaje nasze znaczenie słowa „inteligencja”. Otóż ten termin zakłada pojęcie strategii, to znaczy zdolności do wyczucia czasu i przestrzeni świata materialnego. Istnieją różne sposoby rozważania kwestii przemian. Można je postrzegać tak, jak czynią to buddyści oraz chrześcijanie, jako jedno z wielkich nieszczęść kondycji ludzkiej, i próbować przed nimi uciec, dążąc do wieczności. W buddyzmie prowadzi to do przeciwstawienia świata materialnego – uważanego za całkowicie iluzoryczny – duchowemu wnętrzu każdej istoty, zwanemu naturą Buddy. To konfrontacja nietrwałego (anitya) z absolutem (tathata). Chrześcijaństwo natomiast przeciwstawia przejściową krótką próbę, jaką jest życie doczesne, wiekuistości, która nadchodzi po śmierci. Z filozoficznego punktu widzenia można uznać, jak czynią to Grecy, a Platon w szczególności, że nie sposób określić czegoś, co się zmienia, ponieważ jest to nieuchwytne. Jedyne rzeczy niezmienne są prawdami, do których można dotrzeć dzięki rozumowi, uargumentowanej dyskusji, dzięki logos. Takie podejście prowadzi do antynomii. Przeciwstawia elementy świata materialnego – uważane za niepewne, płynne i znane jedynie w przybliżeniu – rzeczom zrozumiałym, czyli istocie, rozumowi, to znaczy prawdom stałym, zawsze możliwym do udowodnienia, a w związku z tym wiecznym. Takiej myśli nie znajdziemy w Chinach. Tymczasem cieszyła się ona ogromnym poważaniem na Zachodzie, gdzie myśl filozoficzna skupiała się na poszukiwaniu Istoty ukrytej za pozorami oraz prawd dowodnych przez rozumowanie. Chińscy filozofowie nigdy nie rozróżniali w sposób tak kategoryczny odczuwalnego i pojmowalnego, istnieć i stawać się. Oczywiście, Mencjusz przeciwstawia zmysły umysłowi, kiedy mówi, że nie powinno się podporządkowywać „części najbardziej szlachetnej i najważniejszej” w człowieku „części najpodlejszej i najmniej ważnej”8. Porusza się on jednak w dziedzinie moralności praktycznej i to rozróżnienie nie ma w sobie nic ze sztywności greckiej antynomii, której towarzyszy tak samo kategoryczna konfrontacja świata ludzi i świata bogów, Ziemi i Nieba. W dziedzinie astronomii odziedziczyliśmy po Arystotelesie niezmienną mechanikę niebieską i ta idea przetrwała u nas aż do czasów współczesnych, podczas gdy Chińczycy – bardzo wrażliwi na znaki nieba – zawsze uważali, że cały wszechświat podlega przemianom9.